Niezależny
Samorządny
Związek
Zawodowy

 
MIĘDZYZAKŁADOWA ORGANIZACJA ZWIĄZKOWA
w MAN STAR Trucks & Buses Sp. z o. o. Starachowice
MAN BUS Sp. z o. o. Starachowice
PKC GROUP POLAND Sp. z o. o. Starachowice
GEGENBAUER POLSKA Sp. z o. o. (zakład w Starachowicach)


Zapisz swój E-mail by otrzymywać Wiadomości Związkowe



:: Sztandar

Wyświetleń: 1137


Chociaż w Starachowicach nigdy na większą skalę nie rozwinęło się solidarnościowe podziemie to jednak była pewna grupa osób, które działalność konspiracyjną prowadziły. Drukowano ulotki, rozprowadzano sprowadzaną z różnych regionów Polski prasę konspiracyjną i organizowano uroczystości patriotyczne. Potajemnie wykonano sztandar dla Komisji Fabrycznej NSZZ "Solidarność" w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Sztandar Komisji Fabrycznej NSZZ Solidarność wykonany i poświęcony konspiracyjnie O wykonaniu sztandaru Komisja Fabryczna FSC myślała już w roku 1981. Rozpoczęto nawet zbieranie pieniędzy na ten cel i zlecono jego wykonanie. Niestety wprowadzenie stanu wojennego spowodowało, że realizacja planów została wstrzymana. Gdy starachowiccy działacze "Solidarności" wyszli z internowania postanowili, że rozpoczęte dzieło należy dokończyć. Gdy w 1984 roku sztandar był już gotowy zdecydowano się na jego poświecenie. W tym samym czasie rozgrywał się dramat księdza Jerzego Popiełuszki, który najpierw został uprowadzony, a później zamordowany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa. Nie udało mi się ustalić, kto zdecydował, że sztandar zostanie poświecony w dniu pogrzebu księdza Jerzego, czyli 3 listopada 1984 roku. Niewielka grupka starachowickich działaczy "Solidarności" pojechała do Warszawy, aby wziąć udział w pogrzebie, a inni wzięli udział w konspiracyjnym poświęceniu sztandaru. Odbyło się ono późno w nocy w nowopowstającej parafii na Majówce. Do kościoła przybyły tylko te osoby, które różnymi drogami dowiedziały się o uroczystości. Czy wiedziała o nich Służba Bezpieczeństwa, nie wiadomo, ale faktem jest, że nikt nie został zatrzymany, a sama uroczystość nie została zakłócona. Oto, co mówi o wykonaniu i poświęceniu sztandaru Edward Dajewski w latach 1980-1981 przewodniczący Komisji Fabrycznej NSZZ "Solidarność" w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Internowany 13 grudnia 1981 roku.

Edward Dajewski - "To było 3 listopada 1984r w dniu pogrzebu księdza Jerzego Popiełuszki. Pieniądze na sztandar zebrane były jeszcze przed stanem wojennym. Za sprawę sztandaru odpowiedzialny był Imiela jeszcze jako członek Prezydium. On znał siostrę zakonną, która w klasztorze te sztandary wyszywała. Projekt sztandaru wykonał dla nas Bachurski, był to malarz czy rzeźbiarz, dziś już nie pamiętam. Zamówiliśmy ten sztandar jeszcze przed stanem wojennym. Stan wojenny wstrzymał prace nad sztandarem. Ale obaj z Imielą postanowiliśmy dokończyć to, co już zostało zaczęte. Pieniądze, które były zebrane wśród członków związku z poszczególnych wydziałów, przechowywał Imiela. On tych pieniędzy nie zmarnował ani nie przywłaszczył, ale je miał i trzymał na sztandar. O pieniądzach, które były zebrane na sztandar nie wiedziała również Służba Bezpieczeństwa. Po wprowadzeni stanu wojennego wszystkie pieniądze związkowe zostały skonfiskowane, ale o te pieniądze nikt się nie upominał. Na przesłuchaniach ciągle pytano mnie o pieniądze. Gdzie są pieniądze z tego czy tamtego, a o te pieniądze nie pytał nikt. O tym, że trwają prace nad sztandarem, nikt nie wiedział. Wiedziałem tylko ja i Imiela. Dopiero później do tajemnicy dopuściliśmy więcej osób. Nawet potajemnie zebrano pewną sumę pieniędzy, które zostały dołożone do tego, co już mieliśmy. Gdy sztandar był już zrobiony, Imiela przyszedł do mnie i poinformował mnie o tym. Wspólnie postanowiliśmy, że dokonamy jego uroczystego poświęcenia. Poświęcenie odbyło się w kościele na Majówce o północy. Jeżeli dobrze pamiętam ksiądz, który tego dokonał nazywał się Sobczyk. Właściwie to nie był to jeszcze kościół, ale drewniana kaplica. O tym, że sztandar ma być poświęcony, ktoś dał "cynk" do milicji. Jednak oni nie wiedzieli, w którym kościele się to odbędzie. Obstawili kościoły, ale tego, w którym poświęcenie się odbyło, nie obstawili. W uroczystości brało udział około stu osób. Oczywiście było nabożeństwo, a wszyscy obecni na uroczystości złożyli ślubowanie na ten sztandar. Odbyło się to tak, że ja czytałem tekst ślubowania, a wszyscy za mną powtarzali. Szkoda, że nie zachowała się treść tego ślubowania. Sztandar został poświęcony i jest do dzisiaj. Jest to pamiątka po tamtych czasach".

A tak uroczystość poświęcenia sztandaru wspomina Andrzej Markowski członek Komisji Fabrycznej NSZZ "Solidarność" w FSC internowany 13 grudnia 1980 roku. Wypowiedzi Andrzeja Markowskiego oraz Edwarda Dajewskiego pochodzą z obszernych wywiadów, jakie z nim przeprowadziłem i które wkrótce wraz z innymi wywiadami ze starachowickimi działaczami "Solidarności" ukażą się w mojej książce pt. "Solidarność Starachowicka".

"Jan Seweryn - Czy brał pan udział w poświęceniu sztandaru Komisji Fabrycznej FSC?
Andrzej Markowski - Brałem udział, a nawet służyłem do mszy jako ministrant razem z moim kuzy-nem Januszem Kaczorem.
J. S. - Jak ta uroczystość przebiegała, bo muszę panu powiedzieć, że pytałem o to kilka osób, ale ich pamięć, jeżeli chodzi o tę sprawę jest delikatnie mówiąc słaba. Nie bardzo pamiętają jak to dokładnie przebiegało.
A. M. Zbiegło się to z pogrzebem księdza Jerzego Popiełuszki. Część ludzi pojechała na pogrzeb do Warszawy, a inni brali udział w poświęceniu sztandaru, które odbywało się u księdza Sikory na Majówce. Było to późno w nocy w zamkniętym kościele, a udział w tej uroczystości miały brać tylko wtajemniczone osoby. Jak się później okazało tych wtajemniczonych był pełen kościół. Przy tej okazji mogli tam być i konfidenci, ale to są tylko moje przypuszczenia. Pamiętam, że uroczystość uwieczniał, to znaczy robił zdjęcia, człowiek, który nie był związany z "Solidarnością", mógł być sympatykiem, ale na pewno nie był działaczem.
J. S. - To nawet zdjęcia były tam wtedy robione?
A. M. - Tak były robione, ale ja takiego zdjęcia nie mam, można by się było o to spytać Edka Imielę on zdjęcia może mieć.
J. S. - Edward Imiela nie wyraził zgody na udzielenie mi wywiadu. Wróćmy do uroczystości poświęcenia sztandaru.
A. M. - No cóż odbywała się msza święta, ja byłem ministrantem wraz z moim kuzynem Januszem Kaczorem, to jest ten człowiek, który czytał litanię świętokrzyską podczas manifestacja na dawnej Alei Manifestu Lipcowego (dzisiaj Aleja Armii Krajowej), za co został wtedy relegowany ze szkoły. Atmosfera podczas mszy była bardzo podniosła, nastrój niesamowity, bo to była noc, do tego jeszcze ta konspiracja. Było to dla mnie wielkie przeżycie. Podchodziliśmy do sztandaru przyklękaliśmy i całowaliśmy jego brzeg."

Jan Seweryn     



Nie oddano jeszcze oceny







Designed & Copyright by Chorab 2008 ©