Zapisz swój E-mail by otrzymywać Wiadomości Związkowe
|
| :: Stół okrągły czy kanciasty? |
|
Wyświetleń: 536
Pod koniec roku 1988 w salce katechetycznej przy kościele Wszystkich Świętych u księdza Jędry zaczęły odbywać się półjawne spotkania działaczy starachowickiej "Solidarności". Spotkania te były dziwne. Po pierwsze, dlatego, że mógł na nie przyjść każdy, kto chciał i nikt nikogo nie pytał, kim jest, dlatego jest więcej niż pewne, że przychodzili na nie także funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. Po drugie "Solidarność" była wtedy organizacją nielegalną a chociaż o tym, że się owe zebrania odbywają wiedzieli wszyscy a więc także milicja to nigdy nie zostały one zakłócone a nikt z ich uczestników nie został aresztowany. Z dzisiejszego punktu widzenia i stanu obecnej wiedzy należy przypuszczać, że na te nielegalne - z punktu widzenia komunistycznej władzy - działania było przyzwolenie. W kraju po majowych i sierpniowych strajkach czuło się spore poluzowanie śruby. Mało tego. Rozpoczęły się spotkania opozycji związanej z Lechem Wałęsą z przedstawicielami komunistycznej władzy, podczas których rozmawiano o spotkaniu "okrągłego stołu" między władzą i opozycją. Ze strony komunistycznej główną rolę w tej sprawie grał odpowiedzialny za zbrodnie stanu wojennego generał Czesław Kiszczak. Dzisiaj wiadomo, że znaczna część tych spotkań była niejawna a ze strony opozycyjnej brali w nich udział bardzo ugodowi przedstawiciele tego środowiska z często postkomunistycznym rodowodem. Zanim 6 lutego 1989 roku rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu zamordowani zostali dwaj księża znani z działalności patriotycznej ks. Stefan Niedziela (21 stycznia) i ks. Stanisław Suchowolec (30 stycznia). Nikt nie miał wątpliwości, że dokonali tego funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Dzisiaj można powiedzieć, że mordując tych kapłanów komunistyczna władza dawał opozycji sygnał, że ma siłę, której może użyć gdyby obrady okrągłostołowe przybrały niekorzystny dla niej przebieg. Miało to również skłonić mniej uległych opozycjonistów, których niewielka część jednak w obradach uczestniczyła, aby byli jak to się obecnie mówi bardziej elastyczni. Obrady Okrągłego Stołu zakończyły się 5 kwietnia 1989 r. W trzy miesiące później (10 lipca) zamordowany został ksiądz Sylwester Zych a 19 lipca Zgromadzenie Narodowe głosami opozycji wybrało na prezydenta generała Wojciecha Jaruzelskiego, który ma na rękach krew nie tylko ofiar stanu wojennego. Dla mnie jest oczywiste, że te dwa wydarzenia mają ze sobą ścisły związek. Dzisiejszy stan wiedzy o Okrągłym Stole i powodach, dla których on się w ogóle odbył pozwala przypuszczać, że była to staranie przygotowana przez Służbę Bezpieczeństwa akcja, za którą najprawdopodobniej stała sowiecka KGB. Jej celem była transformacje ustroju komunistycznego w sterowaną i kontrolowaną przez komunistów tzw. demokrację. Głównie chodziło o zachowanie przez komunistów władzy i wpływów, przejęcie przez nich majątku narodowego, uniknięcie odpowiedzialności za zbrodnie i przerzucenie na opozycję odpowiedzialności za skutki transformacji gospodarczej. Nie bez znaczenia w całej sprawie jest dobór uczestników obrad Okrągłego Stołu. Do obrad dopuszczenie zostali wyłącznie ci, którzy byli skłonni wejść z komunistami w alianse. Ci, którzy mieli na komunizm i na układy z komunistami radykalne poglądy do obrad nie zostali dopuszczeni. Byli to między innymi przywódca Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki, legendarna Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda i inni. Szczególnymi względami i wpływami cieszyli się byli komunistyczni działacze tacy jak Bronisław Geremek, Jacek Kuroń a także były poseł z rekomendacji PAX-u Tadeusz Mazowiecki. Niepoślednią rolę grał Adam Michnik, o którego pochodzeniu a także historii jego rodziny niewielu wtedy wiedziało. Trzeba dodać, że wśród opozycjonistów byli także tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Dzisiaj wokół Okrągłego Stołu narosło wiele legend, z których główna głosi, że "Solidarność" obaliła komunizm. Legendę tę powtarzają nie tylko ci, którzy uczestniczyli wtedy w okrągłostołowych obradach po stronie opozycji, ale także?sami komuniści. Jak na tym obaleniu wyszła "Solidarność" nie muszę chyba nikogo przekonywać powiem tylko, że to właśnie ludzie "Solidarności" stali się ofiarami przemian gospodarczych, społecznych i politycznych a na dodatek na Związek spadło niezadowolenie społeczne spowodowane negatywnymi skutkami tych przemian. Stało się dokładnie tak jak to zaplanowali i przewidzieli komuniści. Mając powyższe na uwadze trzeba sobie jasno powiedzieć, że "Solidarność" została z całą premedytacją wykorzystana przez komunistów do ich przepoczwarzenia się w demokratów i ustroju socjalistycznego w demokrację. Tak "demokraci" jak i "demokracja" była taka, jaką sobie oni zaplanowali. Wiele osób po stronie "Solidarności" zaangażowało się w te przemiany kierując się szlachetnymi pobudkami, ale nie mając świadomości tego, że uczestniczą w wielkiej mistyfikacji, której wkrótce nie tylko "Solidarność", ale także oni sami staną się ofiarami.
Jan Seweryn
Średnia: 3.25 (Głosów: 4) |
|
|
|
|

|