Wywiad
JANA SEWERYNA
Z
AMDRZEJEM MARKOWSKIM
Czy brał Pan udział w spotkaniach organizowanych przez Edwarda Imielę w siedzibie PAX-u podczas których organizowała się starachowicka "Solidarność"?
Owszem byłem tam dwa razy.
Jak przebiegały te spotkania?
Było to zapoznawanie się z projektem statutu i z ideą wolnych związków zawodowych. Tu trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, chociaż nie wszystkim to będzie pasowało, że ideę wolnych związków zawodowych zaszczepił w Starachowicach Henryk Miernikiewicz, który przywoził z Wybrzeża "Robotnika" i rozdawał go pod Główną Bramą FSC. Do mnie ta gazetka dotarła również i to właśnie dzięki niej zapoznałem się z ideą wolnych związków zawodowych. Wtedy nie była to jeszcze "Solidarność", ale właśnie wolne związki zawodowe.
Dlaczego z Pana inicjatywy, jak twierdzi Edward Dajewski, zarejestrowana została odrębna Komisja Zakładowa w OBR-ze?
OBR był całkowicie odrębnym zakładem i podlegał tylko administracyjnie pod FSC. Myśmy mieli swoją dyrekcję, swoją księgowość, swoje kadry i wszystkie inne służby. Mało tego nie należeliśmy pod Ministerstwo Przemysłu, tak jak FSC, lecz pod Ministerstwo Nauki.
No tak, ale przecież Edward Dajewski oddelegowany był do FSC do tworzenia "Solidarności", dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego tworzyliście w OBR-ze odrębny związek.
Proszę pan w tym czasie wszyscy tworzyli odrębne związki. 2 września u nas w OBR-ze na masówce zwołanej przez związek CRZZ-towski wystąpiłem z propozycją założenia wolnych związków zawodowych. Ze strony CRZZ-towców padały na tym zebraniu słowa samokrytyki, co miało te związki uwiarygodnić w oczach załogi. Wtedy ja powiedziałem, że po co mamy naprawiać stare, gdy możemy założyć nowe związki zawodowe. 90% osób obecnych na tej masówce poparło mnie. Więc zapadła decyzja, że tworzymy wolne związki zawodowe takie jak na Wybrzeżu. Ale stanęliśmy przed dylematem jak to zrobić, bo przecież wtedy w Starachowicach, co jest oczywiste, nikt nie wiedział jak się tworzy takie związki, no bo i skąd miałby wiedzieć. Dlatego postanowiliśmy, że delegacja z OBR-u pojedzie do Gdańska, aby zaczerpnąć informacji u źródła. Załoga zrobiła zrzutkę i pojechaliśmy do Wałęsy. Jedno miejsce w samochodzie zarezerwowane było dla Edwarda Imieli. Umówieni byliśmy na rano na parkingu przed Główną Bramą koło żłobka. Przyjechaliśmy, ale Imieli nie było. Poczekaliśmy z pół godziny, a ponieważ nie przychodził, poszedłem do mojego kolegi Stanisława Nowaka, który mieszkał w moim bloku. Obudziłem go i on bardzo chętnie zgodził się z nami jechać. W tej delegacji oprócz mnie był Józef Wiereńko, Piotr Kępa i Stanisław Nowak. Przyjechaliśmy do Gdańska, ale Wałęsy nie zastaliśmy. Przyjął nas Bogdan Borusewicz i powiedział, że tworzenie wolnych związków zawodowych już się zaczyna w całej Polsce i że w Kielcach w "Iskrze"- o czym my nie wiedzieliśmy - był strajk i działa tam już komitet założycielski.
Dalej
|