|
Wyświetleń: 1912
To jak totalna była inwigilacja obywateli w PRL-u wiedzieli tylko ci, którzy tę inwigilację prowadzili, czyli Służba Bezpieczeństwa (SB), Milicja Obywatelska (MO) oraz Informacja Wojskowa (IW). Większość obywateli w tym osoby, które poddane były inwigilacji zupełnie nie zdawała sobie sprawy nie tylko z tego, do jakiego stopnia rozbudowane były struktury inwigilacyjne lub nawet nie podejrzewała ich istnienia. Owszem mówiło się, że ten czy tamten donosi, ale że istnieją całe instytucje, które inwigilacją się zajmują wiedzieli tylko nieliczni, ale i oni nie zdawali sobie sprawy, jaki zasięg inwigilacja miała. A zasięg ten był ogromny, dlatego bez przesady należy stwierdzić, że inwigilacja była totalna. Osoba, która czymś się władzy ludowej naraziła otaczana była gęstą siecią agentów i donosicieli. Nie mogli się również czuć bezpiecznie wszyscy inni obywatele gdyż wszyscy bez wyjątku byli pod dyskretną obserwacją osób współpracujących z SB. Konfidenta takiego nie sposób było zidentyfikować nawet, gdy się podejrzewało, że ktoś na kogoś donosi, bo przeważnie byli to koledzy, współpracownicy, znajomi czy sąsiedzi. Jak totalna była inwigilacja możemy się przekonać czytając dokumenty z teczki, którą SB założyła Henrykowi Miernikiewiczowi a którą niedawno IPN mu udostępnił. Poniżej przedstawiam zaledwie kilka dokumentów wytworzonych przez szpicli, którzy Miernikiewicza obserwowali. Tu trzeba dodać, że oprócz szpicli, którzy Miernikiewicza obserwowali, obserwowali go również niejako z urzędu funkcjonariusze MO i SB.
Starachowice dn.1.09.1980
Notatka służbowa z obserwacji ob. M
W dniu dzisiejszym o godzinie 14.00 udałem się do wydziału S1 FSC celem ustalenia zachowania się pracownika tego wydziału Miernikiewicza Henryka. Na miejscu tj. w pokoju kierownika wydziału inż. Mierzwy zastałem komendanta Straży Przemysłowej ob. K. Kopcia.
Około godziny 14.15 Miernikiewicz opuścił stanowisko pracy i przebrawszy się z ubrania roboczego wyszedł przed wydział, jednocześnie poinformował mistrza wydziału, że mogą go zwolnić z pracy a on i tak będzie przemawiał. Od godziny 14.20, kiedy to z wydziału zaczęli wychodzić poszczególni pracownicy i udawali się w kierunku bramy wyjściowej zakładu, Miernikiewicz stojąc na rogu ulicy Szoferek wszczynał z nimi rozmowy namawiając ich do pozostania i wzięcia udziału organizowanym przez niego wiecu. Większość przechodzących robotników nie słuchała go i udała się w kierunku bramy wyjściowej, jednak kilku pozostało. Przechodzący w tym czasie kierownik wydziału inż. Mierzwa wszczął z Miernikiewiczem rozmowę w trakcie której namawiał go do zaprzestania agitacji robotników i aby udał się do domu.
Ponieważ zbliżała się godz. 14.30 tj. koniec zmiany nie chcąc dopuścić do zbiegowiska poprosiłem obecnego ze mną komendanta Straży Przemysłowej ob. K. Kopcia aby wspólnie z wartownikiem (przebrani byli w cywilne ubrania) zaprowadzili Miernikiewicza pod jakimkolwiek pretekstem na wartownię co też uczynili.
Miernikiewicz na wartowni przebywał do godz. 15. O tej godzinie wypuszczono go i pieszo udał się na dworzec PKS skąd odjechał autobusem do domu. Podczas drogi kilkakrotnie próbował rozmawiać z różnymi robotnikami lecz nikt go słuchał tylko udawał się w swoją stronę.
st. inspektor Wydz. III A
por. Andrzej Suwara
Tak porucznik Andrzej Suwara opisał działania H. Miernikiewicza dotyczące utworzenia w Fabryce Samochodów Ciężarowych NSZZ "Solidarność". Warto zaznaczyć, że było to już po podpisaniu porozumień w Stoczni Gdańskiej na mocy, których niezależne związki mogły być legalnie tworzone. Jak widać z notatki nie dotyczyło to Starachowic. Dalszych represji w stosunku do H. Mierniewicza, który nie ustawał w podejmowaniu działań, których celem było utworzenie w FSC "Solidarności" dotyczy następny dokument, którym jest notatka sporządzona przez agenta o pseudonimie "Żak".
Tajne spec. znaczenia
egz. pojed.
Wyciąg
z informacji nr 4/80 od ko ps. Żak" przejętej przez rez. Ps. "Korzeniowski w dniu 9.09.1980r.
W dn. 4.09.1980r. przeprowadziłem rozmowę z prac. FSC ob. Janem Mierzwą - kier. Wydz. S1 i ob. Stanisławem Burzyńskim - kier. oddz. S1 oraz ob. Marianem Czarneckim - monter wydz. S3 i ob. Janem Prokopem - ślusarzem wydz. S4.
Z pierwszymi rozmówcami omawiałem sprawę ob. Henryka Miernikiewicza stolarza wydz. S1. Ob. Miernikiewicz usiłował podburzyć załogę wydz. S1 do przerwania pracy i wyboru Wolnych Związków Zawodowych. Na podstawie artykułów z codziennej prasy opracował rezolucję, z którą miał wystąpić do załogi wydz. S1, a jeśli mu to nie wyjdzie, urządzić zebranie z załogą FSC przed Główną Bramą na zewnątrz Zakładów.
Jako ubezpieczenie własne potraktował list napisany i wysłany wcześniej do przewodniczącego MKZ Wałęsy przekręcając w wypowiedziach nazwisko na "Gałęza", aby mu pomógł i bronił go przed władzami w razie kłopotów. Następnie ob. Miernikiewicz po wysłaniu go na urlop usiłował w dalszym ciągu docierać na teren FSC i wydz. S1. Ponieważ był już pilnowany i nie wpuszczany do FSC udał się ze skargą do Naczelnika Miasta - "na ograniczanie praw obywatelskich".
Ob. Miernikiewicz jest upośledzony na umyśle i w razie dalszego "rozrabiania" powinien być wysłany na leczenie do Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych - podobno wcześniej przebywał już na takim leczeniu. W przeciwnym razie może znaleźć posłuch wśród robotników o niski poziomie intelektualnym.
"Żak"
Dla komunistów każdy kto się komunie sprzeciwiał był wariatem którego należało od społeczeństwa odizolować a nawet wyeliminować zupełnie zamykając w zakładzie psychiatrycznym lub skrytobójczo mordując.
Dalej Średnia: 5 (Głosów: 1) |
|
|