Niezależny
Samorządny
Związek
Zawodowy

 
MIĘDZYZAKŁADOWA ORGANIZACJA ZWIĄZKOWA
w MAN STAR Trucks & Buses Sp. z o. o. Starachowice
MAN BUS Sp. z o. o. Starachowice
PKC GROUP POLAND Sp. z o. o. Starachowice
GEGENBAUER POLSKA Sp. z o. o. (zakład w Starachowicach)


Zapisz swój E-mail by otrzymywać Wiadomości Związkowe



:: Walka o Paszport

Wyświetleń: 17676


   Dla niejednego młodego człowieka naturalne jest, że paszport ma w domu i korzysta z niego kiedy zechce. To co dla dzisiejszego pokolenia jest czymś naturalnym jeszcze nie tak dawno temu nastręczało Polakom wielu trudności i problemów z którymi nie zawsze mogli sobie poradzić, a nawet jeżeli sobie jakoś poradzili to kosztowało ich to niemało trudu i poświęcenia. O tym czy obywatel Polski może otrzymać paszport decydowało wiele czynników i instytucji, z których najważniejszymi była Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa. To głównie te dwie instytucje decydowały czy przysłowiowy Kowalski dostanie paszport czy nie i czy wyjedzie za granicę. Ktoś, kto z różnych względów (głównie politycznych) znalazł się na tak zwanej czarnej liście o wyjeździe z Polski mógł tylko pomarzyć.
   Był rok 1981. Znany starachowicki działacz "Solidarności" Henryk Miernikiewicz otrzymał zaproszenie od francuskiej centrali związkowej CGTFO do złożenia wizyty we Francji i udziału w wielkim mityngu, w którym udział brali przedstawiciele związków zawodowych z całego świata. Nie było tam oczywiście związkowców z krajów tak zwanej demokracji ludowej. Jedynym związkiem zawodowym z krajów komunistycznych, którego przedstawiciele zaproszeni byli do wzięcia udziału w tym zjeździe była "Solidarność". Grupa, która miała wtedy z Polski jechać liczyła około dziesięciu osób a w jej skład wchodziła legendarna Anna Walentynowicz oraz inni działacze związkowi z różnych miast Polski. Oprócz Miernikiewicza ze Starachowic miał jechać również przewodniczący "Solidarności" w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym Andrzej Pryciak. O ile Pryciak otrzymał paszport bez większych trudności to z Miernikiewiczem sprawa była beznadziejna. Urzędnik, który załatwiał sprawę jego paszportu oświadczył mu, że paszportu nie otrzyma i że pojedzie w d..... a nie do Francji. Tu trzeba wyjaśnić, że Miernikiewicz naraził się władzom, gdy na początku września 1980 roku wzywał pracowników starachowickiej Fabryki Samochodów Ciężarowych do zakładania "Solidarności". Było to już po podpisaniu porozumień sierpniowych w Gdańsku, które umożliwiały tworzenie nowych związków zawodowych!
   Gdy Miernikiewicz usłyszał, że z jego wyjazdu nic nie wyjdzie nie namyślał się długo i już następnego dnia w swoim miejscu pracy tj. na dyżurce hydraulików na Hucie (Zakład Dolny FSC) podjął strajk głodowy a jego jedynym postulatem było umożliwienie mu wyjazdu do Francji. Wcześniej obydwaj, z Pryciakiem udali się do MPK gdzie znajdował się telefax i przy pomocy Henryka Gostomskiego wysłali informację o strajku głodowym i problemach paszportowych Miernikiewicza. Informacja poszła do centrali związkowej CGTFO do wielu gazet krajowych i dziennikarzy zagranicznych akredytowanych w Polsce a także do... radzieckiej agencji prasowej TASS. Problem został bardzo nagłośniony i w zasadzie wiedziała o nim cała zachodnia Europa. Sprawą bez wątpienia zainteresowały się najwyższe czynniki partyjne i rządowe a ponieważ nie był im na rękę taki rozgłos po dwóch czy trzech dniach strajku paszport Miernikiewiczowi dostarczono wprost do miejsca, w którym głodował.
   Po perypetiach w Warszawie z uzyskaniem wizy i z kupnem biletu na samolot Miernikiewicz i Pryciak odlecieli do Francji. Tam, tak jak było zaplanowane uczestniczyli w mityngu, który odbywał się w wielkim namiocie, który pomieścił około dziesięciu tysięcy ludzi. Największe zainteresowanie budziła delegacja "Solidarności" i Anna Walentynowicz. Wielką owacje zgotowano Henrykowi Miernikiewiczowi, gdy uczestnicy spotkania dowiedzieli się, że aby przyjechać do Francji musiał prowadzić strajk głodowy. Miernikiewicz był dosłownie oblegany przez dziennikarzy. Udzielił wielu wywiadów w tym Radiu Wolna Europa. Podczas pobytu we Francji delegacja polska nawiązała wiele kontaktów z francuskimi działaczami związkowymi i osobami prywatnymi. Polscy związkowcy poznawali warunki pracy we francuskich zakłady, do których byli zapraszani. Podczas spotkań z francuskimi związkowcami poznawali jak działają niezależne związki zawodowe. Nie trudno się domyślić, że to, co we Francji widzieli wywarło na nich wielkie wrażenie. Z podróży do Francji polska delegacji przywiozła wiele książek, które w Polsce były zakazane. Niestety na lotnisku Okęcie w Warszawie zostały one skonfiskowane przez Służbę Bezpieczeństwa. W proteście przeciw konfiskacie związkowcy podjęli strajk głodowy i prowadzili go w hali odpraw, w której rozwieszone zostały plakaty a informacja o strajku wysłana do francuskich związków zawodowych. Protest spotkał się oczywiście z dużym zainteresowaniem dziennikarzy zagranicznych, którzy informacje o nim przekazali natychmiast do swoich redakcji. W rozwiązanie konfliktu włączyli się działacze "Solidarności" z Regionu Mazowsze, którzy wynegocjowali z SB-kami, że książki zostaną wzięte w depozyt i wkrótce zwrócone. Mając takie gwarancje postanowiono strajk zakończyć. Jak było do przewidzenia książki nigdy nie zostały zwrócone. Do dzisiaj zachował się dokument z dnia 30 września 1981 roku mówiący o konfiskacie książek Andrzejowi Pryciakowi. Myślę, że warto wymienić tytuły książek, które wtedy Pryciakowi skonfiskowano. Były to: "Wspomnienia z Kazachstanu", "Polska pozostała sobą", "Wielki strach", "Polskie lato 1980", "Wypadki czerwcowe i działalność Komitetu Obrony Robotników", "Na czym polega socjalizm", "Problematyka opozycji w Polsce", "Program PPN", "Aneks - 1956 w dwadzieścia lat później z myślą o przyszłości" i 3 egzemplarze paryskiej "Kultury".
   Podczas pobytu we Francji Miernikiewicz nawiązał wiele kontaktów, które gdyby nie stan wojenny mogły mieć dla starachowickiej "Solidarności" wymierne korzyści. Francuskie związki zawodowe zaoferowały bowiem przysłanie większej ilości maszyn drukarskich i pomoc w zaopatrzeniu szpitala miejskiego w leki. 11 grudnia 1981 roku, czyli tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego Miernikiewicz i Pryciak wysłali do sekretarza generalnego CGTFO regionu paryskiego telefax, w którym czytamy: "Nawiązując do waszego tlx dotyczącego przyjścia nam z pomocą w postaci leków dla naszego szpitala pragniemy poinformować, że nie wiemy, jaki dalszy bieg nabrała ta sprawa. Informowaliśmy wcześniej, że sprawami dotyczącymi transportu leków z Paryża do Polski ma się zająć przedstawiciel PLL LOT w Paryżu p. Libera. Prosimy w miarę możliwości o poinformowanie nas czy poczyniono działania w celu skontaktowania się z p. Liberą. Jednocześnie informujemy, że leki należy wysłać na adres Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" przy Zespole Opieki Zdrowotnej w Starachowicach 27-200 ul. Radomska z prawem odbioru przez przewodniczącą Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" p. Aleksandrę Markowską. Z chwilą dostarczenia leków na terytorium Polski podejmiemy odpowiednie działania we własnym zakresie, aby leki te dotarły we właściwe miejsce. Prosimy również o poinformowanie nas, w jakim dniu i o której godzinie przesyłka może być wysłana z Paryża. Łączymy serdeczne pozdrowienia dla wszystkich związkowców CGTFO. Henryk Miernikiewicz - działacz NSZZ "Solidarność" w FSC Starachowice, Andrzej Pryciak - przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" przy MPK. Prosimy o pilne powiadomienie nas o trybie podjętych działań".
   Niestety stan wojenny sprawił, że z dostarczenia maszyn drukarskich do Starachowic nic nie wyszło. Jeżeli chodzi o leki to prawdopodobnie w roku 1982 dotarły one do starachowickiego szpitala, ale oczywiście zdelegalizowana "Solidarność" nie była o tym już poinformowana.
   Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego francuscy związkowcy nie zapomnieli o Henryku Miernikiewiczu, który jak wiadomo został internowany. W mieście Bayone powstał komitet, który wspomagał rodzinę Miernikiewicza przysyłając różnego rodzaju pomoc. Francuscy przyjaciele Miernikiewicza zaoferowali jemu i jego rodzinie pomoc w wyjeździe na stałe do Francji a także pokrycie kosztów leczenia we francuskim szpitalu, gdy schorowany Miernikiewicz wyszedł z internowania. Miernikiewicz jednak do Francji nie wyjechał, chociaż jak sam przyznaje nad podjęciem decyzji długo się zastanawiał.
   Dzisiaj, chociaż od spotkania z działaczami francuskich związków zawodowych minęło już dwadzieścia sześć lat, Miernikiewicz utrzymuje kontakty z ludźmi, których wtedy poznał i jest im wdzięczny za wszystko, co dla niego zrobili.

Jan Seweryn     

Henryk Miernikiewicz         Andrzej Pryciak


Rate Średnia: 0 (Głosów: 1)







Designed & Copyright by Łukasz Chorab 2008 ©